7 OBSZARÓW SZCZĘŚCIA

Stres miejski – czym jest i jak go pokonać?

Miejski stres, co go powoduje i jak z nim walczyć?

Przeciążenie spowodowane hałasem, tłokiem, sztuczne oświetlenie, które zaburzyło dobowy rytm naturalnego snu, zanieczyszczone powietrze, promieniowanie elektromagnetyczne czy przetworzone jedzenie stanowią źródło tzw. biologicznego stresu.

Miejski hałas

Dla naszego systemu nerwowego szkodliwy jest hałas już powyżej 70 decybeli.  Tymczasem miejski zgiełk, samochody, autobusy czy motocykle emitują odgłosy na poziomie 75–90 decybeli.

Głośne dźwięki przeszkadzają w spokojnym śnie i utrudniają efektywny odpoczynek, a uciążliwy zgiełk dodatkowo osłabia naszą koncentrację.  Przy codziennym przekraczaniu norm wzrasta adrenalina, czyli hormon stresu, a zatem rośnie napięcie, niepokój, a w rezultacie spada nasza efektywność. Pojawia się tzw. syndrom permanentnego zmęczenia, rozdrażnienie, bóle głowy.

Skoro jednak pewnych źródeł hałasu nie da się uniknąć, to powinniśmy zrobić wszystko, aby zminimalizować ich oddziaływanie. Mózg potrzebuje ciszy, żeby właściwie funkcjonować. Postarajmy się wygospodarować na nią czas. Po powrocie do domu z miasta czy z pracy, nie włączajmy od razu telewizora czy głośnej muzyki.

Aby zapewnić sobie właściwy komfort do pracy i odpoczynku, powinniśmy zadbać o wyciszenie naszego mieszkania. Spodziewany efekt uzyskamy m.in. przez izolację akustyczną ścian budynku czy dźwiękoszczelne okna.

Znajdźmy chwilę, by wyskoczyć do parku, lasu czy nad wodę. Cisza wśród zieleni obniży poziom kortyzolu, uspokoi nasze myśli, da odpocząć naszemu mózgowi.

Zanieczyszczenie powietrza

Kolejne przekroczone normy to zanieczyszczenie powietrza oraz smog. Utrudnia on oddychanie głównie latem oraz zimą, gdy jest mała ilość wiatru. Zdarza się, że nabranie oddechu jest wręcz nieprzyjemne albo po prostu nie ma czym oddychać. 

Zanieczyszczenie powietrza oraz smog to codzienność wielkich miast

W powietrzu unoszą się pyły i metale ciężkie, które nie są widoczne gołym okiem, jednak w pewien sposób wszyscy zauważamy ich oddziaływanie. Osadzają się na samochodach, ławkach czy oknach. Najgroźniejszy jest pył zawieszony, który jest naprawdę mikroskopijny i w związku z czym dociera głęboko do naszych płuc, a nawet przenika do krwioobiegu. Oddychanie zanieczyszczonym powietrzem ma wpływ na wszystkich – od dzieci po dorosłych. 

Nasze płuca są tak bardzo przyzwyczajone do zanieczyszczeń, że w okresach, gdy panują bardzo silne wiatry rozwiewające zanieczyszczenia przeżywamy szok. Możemy się czuć gorzej, bo w powietrzu jest za dużo tlenu!

Nasze płuca, zbyt długo narażone na oddychanie zanieczyszczeniami, mogą się w pełni oczyścić dopiero po około 2 tygodniach. Dlatego warto wykorzystywać każdą wolną chwilę, aby uciec na łono natury. Drzewa, rośliny zielone nie tylko zatrzymują wszelkie zanieczyszczenia, które mogłyby zaszkodzić naszym płucom, ale także produkują tlen.

Żarówka, zbawienie czy przekleństwo?

Natura założyła, że będziemy chodzić spać, kiedy zapadnie zmrok, a wstawać, kiedy wzejdzie świt. Zaprojektowała też bardzo mądrze poszczególne pory roku. Zimą potrzebujemy więcej energii, dlatego szybciej zapadający zmrok zmusza nas do dłuższej regeneracji. Aby w pełni korzystać z energii życiowej zgodnie z naturą, powinniśmy wstawać o 5.00.

Jednak od czasu, kiedy Tomasza Edison wynalazł żarówkę, człowiek może być aktywny do późnych godzin nocnych. Nie zważamy na to, że natura niezwykle inteligentnie zaprojektowała wiele procesów fizjologicznych zachodzących właśnie w nocy. Regeneracja poszczególnych organów zachodzi właśnie wtedy.

Do tego smartfony, komputery, telewizory, z których korzystamy przed snem nie pozwalają nam dobrze się wyspać i w pełni się zregenerować.

Starajmy się nie zarywać nocy. Spróbujmy przebudować nasz rytm dobowy tak, by przesypiać od 6 do 8 godzin i wstawać wcześniej. Przed snem wywietrzmy pokój i zasłońmy rolety lub zasłony, by światła latarni, neonów lub z okien sąsiadujących nas budynków nas nie rozpraszały.

Produkty wysoko przetworzone   

Nasi dziadkowie spożywali żywność, którą często sami produkowali, a na pewno przyrządzali. Przede wszystkim jedli produkty, które były dostępne sezonowo. Obecnie na półkach sklepowych możemy znaleźć artykuły, o których jeszcze kilkadziesiąt lat temu nikomu się nie śniło, takich jak parówki, zupki w proszku, chipsy czy hamburgery. Trzeba jednak pamiętać, że jest to żywność wysoko przetworzona, która zwykle zawiera szkodliwe dla nas dodatki do żywności i sztuczne barwniki.

Najlepszym rozwiązaniem jest samodzielne przygotowywanie posiłków w domu oraz wybieranie produktów jak najbardziej naturalnych i z jak najkrótszym terminem do spożycia.

A zatem, by nie poddać się stresowi, jaki funduje nam miasto i cywilizacja, starajmy się jak najczęściej uciekać na łono natury i jeść świeże, naturalne produkty. Na wsi lub w lesie w otoczeniu zieleni, słuchając śpiewu ptaków, szumu strumyków lub fal czy doskonale się relaksujemy i naładujemy nasze akumulatory!

(0 Votes)

mgr Milena Grzywińska

Promotorka zdrowego odżywiania i stylu życia. Ukończyła studia magisterskie w Warszawskim Uniwersytecie Medycznym na kierunku Dietetyka w 2016 roku. W trakcie studiów odbyła liczne praktyki w placówkach szpitalnych, poradniach dietetycznych oraz zakładach produkcji żywności. Od tego czasu swoje doświadczenie poszerzała poprzez pracę w Poradni Chorób Metabolicznych, konsultacje pacjentów szpitalnych, a także opracowywanie indywidualnych jadłospisów. Prowadzi pacjentów klinicznych m.in. po zabiegach chirurgicznych, cukrzycowych, otyłych, z zaburzeniami hormonalnymi oraz alergiami i nietolerancjami pokarmowymi. W wolnym czasie uwielbia testować nowe przepisy, którymi dzieli się ze swoimi pacjentami. Najważniejsza zasada to: szybko, zdrowo i smacznie.